Zadbajmy o rozrywki dla dziecka, lecz wymagajmy grzeczności

Mimo przeciągającej się choroby dziecka, rozsądni rodzice postarają się jak najszybciej odzyskać równowagę i zachowywać się nie inaczej niż zwykle. To kwestia drobiazgów. Wchodząc do pokoju malca zdobądźmy się na uśmiech. Lepsza jest nawet obojętność niż okazywanie niepokoju. Niech w skierowanym do niego pytaniu o samopoczucie zabrzmi nuta optymizmu, a nie oczekiwania na złe wieści (wystarczy raz dziennie zapytać, jak się czuje). Gdy już wiecie z doświadczenia, co dziecko najchętniej jada i pije, gdy jest chore, podawajcie mu posiłki bez indagowania i komentarzy. Zbyteczne są nieśmiałe pytania, czy aby jedzenie na pewno smakuje i wyrażanie zachwytu, że choć troszkę zostało zjedzone. Stanowczo należy powstrzymać się od nalegania na jedzenie, chyba że lekarz uzna to za wskazane. Chore dziecko jeszcze prędzej niż zdrowe może poczuć wstręt do jedzenia, gdy posiłki będą wmuszane na siłę.

Kupując nowe zabawki, wybierajcie starannie takie, które zainteresują dziecko na dłużej i pobudzą do pracy wyobraźnię (klocki, zestawy konstrukcyjne, przybory do szycia i tkania, koraliki do nawlekania, przybory rysunkowe i malarskie, komplety modelarstwa, kolekcje znaczków). Tego typu zabawki wymagają od dziecka pewnego wkładu pracy, zajmie się nimi przez wiele godzin, podczas gdy zabawki cieszące jedynie wzrok opatrzą się szybko i zaostrzą tylko apetyt na kolejne prezenty. Dobrze jest dawać tylko po jednej nowej zabawce ‚naraz. Niemało jest również zabaw, które można zorganizować własnym przemysłem, np. wycinanie ilustracji ze starych czasopism, sporządzanie albumu i wycinanki, szycie, struganie w drewnie, wyklejanie z tektury zagrody wiejskiej, fragmentu miasta lub domku dla lalek, lepienie w plastelinie.

Jeżeli choroba zapowiada się na długo, ale dziecko czuje się dość dobrze, choć nie może chodzić do szkoły, powinno się zaangażować nauczyciela lub korepetytora, czy też wytypować kogoś z rodziny, kto wydaje się najodpowiedniejszy do wystąpienia w tej roli, żeby dziecko jak najszybciej podjęło na nowo naukę, poświęcając na nią regularnie określoną ilość czasu w ciągu dnia.

Zupełnie zrozumiałe, że chore dziecko będzie żądne czyjegoś towarzystwa, przynajmniej przez część czasu w ciągu dnia, i że należy włączyć się czasem w to, co robi lub poczytać mu książkę. Kiedy jednak jego wymagania rosną i domaga się, by poświęcać mu coraz więcej czasu, postarajcie się unikać targów i dyskusji na ten temat. Wyznaczcie pory dnia, kiedy może regularnie liczyć na wasze towarzystwo, wiedząc z góry, że w innych godzinach zajmujecie się swoimi sprawami. Gdy choroba nie jest zakaźna i lekarz zezwala na odwiedziny innych dzieci – zapraszajcie je regularnie na zabawę i posiłki.

Wszystkie zalecenia sprowadzają się w końcu do zagwarantowania dziecku w miarę normalnego życia – na tyle, na ile zezwalają na to specyficzne okoliczności – i wymagania od niego poprawnego zachowania względem pozostałych członków rodziny, a od siebie unikania niepokojących rozmów i spojrzeń oraz niepotrzebnego zadręczania się złymi myślami.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>