Skłaniamy dziecko do samodzielnego jedzenia cz. II

Przypuśćmy, że mija już tydzień, a malec pozostawiony na 10 czy 15 minut sam na sam z jedzeniem, i to takim, które lubi, nie tyka niczego. Trzeba doprowadzić do tego, żeby był bardziej głodny. Stopniowo, w ciągu 3 czy 4 dni, ograniczcie do połowy normalne porcje. Dzięki temu będzie miał chyba taką ochotę na jedzenie, że sięgnie po nie sam – pod warunkiem, że nie zepsujecie niczego brakiem taktu czy serdeczności.

W momencie, gdy malec samodzielnie zjada do połowy niemal każdy posiłek, czas jest na to, jak sądzę, by zamiast karmić go resztą tego, co zostawił na talerzu, pozwolić mu odejść od stołu. Nieważne, że nie zjadł wszystkiego. Natomiast kontynuowanie dokarmiania, nie zachęci go do pełnej samodzielności. Gdy odłożył łyżkę, trzeba zatem powiedzieć: „Zdaje się, że masz dość”. Gdy padnie prośba o nakarmienie, wystarczy dać dwie lub trzy łyżki, żeby panowała zgoda i zasugerować obojętnym tonem, że posiłek się skończył.

Jeśli od paru tygodni mały jada zupełnie samodzielnie, trzeba się pilnować, by nie wrócić do nawyku karmienia go. Gdy któregoś dnia, bardzo zmęczony, poprosi: „Nakarm mnie”, można dać jak gdyby w roztargnieniu kilka łyżek, a potem rzucić jakąś uwagę w rodzaju: „Chyba nie jesteś głodny”. Nie bez powodu zwracam na to uwagę. Ci rodzice, którzy przez całe miesiące czy nawet lata zamartwiali się marnym apetytem u dziecka i karmili je za długo, dopiąwszy wreszcie tego, że samo je, narażeni są na wielką pokusę powrócenia do złego nawyku karmienia, jak tylko malec przejściowo traci łaknienie lub jest chory. A wtedy całą naukę trzeba zaczynać od samego początku.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>