Nie dzielimy potraw na lepsze i gorsze

Niech dziecko zje nawet cztery dokładki jednej potrawy, pod warunkiem, że jest pełnowartościowa i w ogóle nie tknie innej, skoro tak mu dyktuje apetyt. Gdy nie chce jeść drugiego dania, podajcie mu deser, jak gdyby nie robiło to wam żadnej różnicy. Mówiąc: „Nie dostaniesz więcej mięsa, dopóki nie zjesz jarzyny” lub „Nie ma mowy o deserze, dopóki nie opróżnisz tego talerza”, tym bardziej odbieracie apetyt na jarzynę czy drugie danie, a potęgujecie ochotę na mięso czy deser, czyli skutki są akurat odwrotne. Z pewnością chodzi o to, żeby wadliwe ustawienie diety nie ciągnęło się w nieskończoność. Mając jednak do czynienia z marnie jedzącym dzieckiem, podejrzliwie nastawionym do niektórych potraw, najszybciej wyrównacie wszystkie nieprawidłowości w odżywianiu i przekonacie malca do większej ilości potraw, jeśli będziecie pozorować obojętność w kwestiach jedzenia.

W przypadku źle jedzącego dziecka za ogromny błąd rodziców uważam naleganie na przymusowe spróbowanie choćby „jednego kęsa” potrawy, do której dziecko odnosi się z rezerwą. Wpychanie na siłę znienawidzonego czy nawet tylko nielubianego jedzenia zmniejsza szansę na to, że dziecko kiedykolwiek zmieni zdanie na temat danej potrawy i ją polubi. Nie mówiąc o tym, że mniej chętnie będzie wyglądało posiłków i z mniejszym apetytem będzie patrzyło na wszystko inne na talerzu.

Na pewno nie wolno proponować dziecku przy kolejnym posiłku czegoś, czego nie chciało jeść przy poprzednim. To świadome narażanie się na nieprzyjemności.

Nie nakładajmy na talerz za dużo. Każde źle jedzące dziecko powinno widzieć przed sobą małą porcję jedzenia. Góra jedzenia na talerzu skłania do myślenia, że czeka ciężka przeprawa z matką czy ojcem, co od razu źle nastraja do całego posiłku. Nałożenie pierwszej porcji, tak małej, że wiadomo z góry, iż nie wystarczy, usposabia natomiast dobrze. Malec zastanowi się: „To chyba za mało”. O takie właśnie nastawienie chodzi. Niech myśli o jedzeniu jak o czymś, na co ma ochotę. Jeśli ma rzeczywiście minimalny apetyt, niech dostanie na początek miniaturową porcję: 1 łyżeczkę ziemniaków, kaszy czy klusek. Gdy skończy, nie powinien słyszeć natychmiast pytania: „Czy chcesz jeszcze troszkę?” Niech poprosi sam, nawet gdyby trzeba było przeczekać na tych miniaturowych porcjach dobre kilka dni. Takie malutkie porcje dobrze jest podać na małym talerzu, żeby dziecko nie czuło się nieswojo siedząc przed wielkim talerzem z odrobiną jedzenia pośrodku.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>