Jak uniknąć kłopotów z jedzeniem pod koniec choroby

Gdy dziecko gorączkuje przez kilka dni i w związku z tym je bardzo mało, spada oczywiście waga jego ciała. Jeśli choruje po raz pierwszy czy drugi, rodzice są pełni niepokoju. Kiedy gorączka wreszcie mija i lekarz uznaje, że można powoli wracać do zwykłego odżywiania, z entuzjazmem rzucają się do odkarmiania. Niestety, bardzo często się zdarza, że dziecko odwraca się z niechęcią od pierwszych potraw proponowanych mu po chorobie. Jeżeli ze strony rodziców są naciski, mija posiłek za posiłkiem i dzień za dniem, a sytuacja się nie zmienia, dziecko nie odzyskuje apetytu.

Nie zapomniało oczywiście, jak się je, ani nie jest tak słabe, żeby nie móc jeść. Mimo że temperatura powróciła do normy, organizm nie zwalczył do końca infekcji, w związku z czym żołądek i jelita nie funkcjonują jeszcze przez jakiś czas normalnie. Gdy mała rzuciła okiem na pierwsze zaproponowane jej potrawy, organizm ostrzegł ją, że układ trawienny nie jest jeszcze gotowy, żeby dać sobie z nimi radę.

Wpychając i wmuszając jedzenie w dziecko, które i tak ma nudności w związku z chorobą, można wzbudzić w nim niechęć do jedzenia łatwiej i szybciej niż przy dobrym samopoczuciu. W ciągu kilku dni można w tej sytuacji doprowadzić do długotrwałych problemów z jedzeniem.

Jeżeli tylko żołądek i jelita przestaną odczuwać skutki choroby i będą mogły normalnie trawić, u dziecka odezwie się wilczy wprost apetyt, jakiego nigdy dotąd nie miało. Przez tydzień czy dwa będzie jadło z prawdziwą żarłocznością, żeby odrobić straty. Zjadłszy potężny posiłek, już po 2 godzinach będzie się niespokojnie rozglądało za jedzeniem. Jeśli ma choć 3 lata, samo poprosi o te pokarmy, których wygłodzony organizm najbardziej łaknie.

Pod koniec choroby rodzice powinni przestrzegać zasady, żeby dawać dziecku do picia i do jedzenia przede wszystkim to, na co ma ochotę, nie nalegając na nic innego, lecz czekając cierpliwie i z ufnością na pierwsze oznaki sygnalizujące, że organizm domaga się czegoś więcej. Jeżeli po upływie tygodnia łaknienie jest nadal upośledzone, należy poradzić się lekarza.

Przeziębienia typu wirusowego i bakterie wywołujące powikłania chorobowe

Wasze dziecko prawdopodobnie będzie zapadać na przeziębienie dziesięć razy częściej niż na wszystkie inne choroby razem wzięte. Jak dotąd nie wiemy do końca, na czym polega istota przeziębienia. Większość tych infekcji wywołuje wirus przesączalny przez filtry. Jest to drobnoustrój tak mikroskopijnej wielkości, że przechodzi (przesącza się) przez porcelanę nie pokrytą szkliwem i jest niewidoczny pod zwykłym mikroskopem. Uważa się, że wywołuje on tylko łagodne postacie przeziębienia, przebiegające z katarem i czasami z lekkim podrażnieniem gardła. Gdy nie ma komplikacji, po trzech dniach przestaje atakować ustrój. Niestety, często dochodzi do powikłań, gdyż wirus przeziębienia zmniejsza odporność nosa i gardła, tak że zaczynają atakować je bakterie wywołujące poważniejsze skutki. Są to bakterie widoczne pod mikroskopem, m.in. paciorkowce, dwoinki zapalenia płuc i pałeczka grypy. Nazywamy to wtórną inwazją. (Bakterie te mogą równie dobrze zaatakować organizm samodzielnie.) Żyją one często w gardle zdrowej osoby w ciągu zimowych i wiosennych miesięcy, ale nie rozmnażają się gwałtownie dzięki odporności organizmu. Dopiero gdy wirus zmniejszy odporność ustroju, bakterie zaczynają się gwałtownie rozmnażać i rozprzestrzeniać, wywołując zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, zapalenie ucha czy zapalenie zatok. Prosty stąd wniosek, że należy na dziecko uważać, choć ma tylko objawy zwykłego przeziębienia. Żeby unikać zachorowań, najlepiej chronić dziecko przed kontaktem z osobami przeziębionymi.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>