Informowanie dziecka o wizycie w szpitalu

Poznajemy obawy dziecka. Ważne jest, żeby dziecko dowiedziało się od rodziców, jak będzie wyglądał pobyt w szpitalu, ale jeszcze ważniejsze jest, żeby samo zadawało pytania i opowiedziało o swoich obawach. Może widzieć te sprawy w sposób zaskakujący dla dorosłego. Po pierwsze, dzieci często uważają, że muszą przejść operację lub pójść do szpitala, ponieważ były niegrzeczne – nie chciały nosić kaloszy, wychodziły z łóżka podczas choroby, czuły złość do rodzeństwa czy rodziców. Mogą wyobrażać sobie, że rozetną im szyję albo odejmą nos, żeby dostać się do migdałków. Nierzadko – szczególnie dzieci w wieku od 3 do 6 lat – zaniepokojone niejasną jeszcze dla nich sprawą anatomicznych różnic między chłopcami a dziewczynkami – podświadomie boją się, że grozi im dodatkowa operacja na genitaliach, zwłaszcza gdy dołącza się poczucie winy z powodu masturbowania się. Ułatwcie więc dziecku stawianie pytań, przygotujcie się na urojone strachy i dodajcie mu otuchy, starając się wyjaśnić wątpliwości.

Uprzedźmy dziecko przed czasem. Wiedząc na kilka dni czy tygodni z góry, że dziecko będzie przyjęte do szpitala, rodzice zaczynają się oczywiście zastanawiać, kiedy mu o tym powiedzieć. Jeżeli istnieje pewność, że prawda nie wyjdzie na jaw, będzie dla dziecka lepiej, gdy dowie się dopiero na kilka dni przed udaniem się do szpitala. Martwiąc się tygodniami i tak się nie przystosuje. Siedmiolatkowi lepiej, być może, powiedzieć na kilka tygodni wcześniej, zwłaszcza gdy należy do trzeźwo oceniających różne sytuacje, a tym bardziej wtedy, gdy zaczyna się czegoś domyślać. Niewątpliwie, bez względu na wiek dziecka nie można go oszukiwać, kiedy zaczyna zadawać pytania, nie wolno także przedstawiać mu zachęcająco obrazu szpitala, niezgodnego z rzeczywistością.

Jeżeli dziecko ma przejść zabieg operacyjny, a rodzice mają prawo do decydowania w pewnych sprawach dotyczących zabiegu, mogą omówić z lekarzem kwestię wyboru środków znieczulających i samej anestezji. Przeżycia dziecka przy anestezji zadecydują prawdopodobnie w sposób rozstrzygający o tym, czy pozostanie mu jakieś obciążenie emocjonalne, czy też będzie szczyciło się tak niecodziennym przeżyciem jak operacja. Często w szpitalu jest jeden czy dwóch anestezjologów, którzy potrafią budzić u dziecka zaufanie i przygotować je do operacji, nie wprawiając w stan paniki. Mając możliwość wyboru, naprawdę warto postarać się o asystę takiego właśnie anestezjologa. Czasami można także wypowiedzieć się w sprawie środka znieczulającego, gdy lekarz zastanawia się nad nim, a to również może stanowić ogromną różnicę z psychologicznego punktu widzenia. Ogólnie biorąc, mniej lęku budzi w dziecku maseczka gazowa niż eter, który powoduje trudności z oddychaniem. Środek znieczulający podawany doodbytniczo (w formie lewatywy) – często zanim dziecko znajdzie się w sali operacyjnej – w ogóle nie powinien wystraszyć malca, ale nie zawsze jest wskazany z lekarskiego punktu widzenia. Lekarz jest oczywiście osobą, która zna wszystkie za oraz przeciw i on jest odpowiedzialny za podjęcie decyzji. Tylko wtedy, gdy lekarz jest zdania, że względy medyczne przemawiają w jednakowym stopniu za jednym czy za drugim typem znieczulenia, może być mowa o zastanawianiu się nad aspektami psychologicznymi. Wyjaśniając dziecku na czym polega anestezja nie należy mówić do niego „pójdziesz spać”, ponieważ może to – po przebytej operacji – prowadzić do pojawienia się problemów z zasypianiem. Trzeba natomiast wytłumaczyć, że anestezja wprowadza w rodzaj snu, z którego anestezjolog obudzi dziecko, jak tylko operacja się skończy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>