Gdy dziecko lubi tylko kilka potraw

Czasem można z ust rodziców usłyszeć: „W ogóle nie ma większego problemu, gdy niechęć dziecka ogranicza się do jednego, określonego typu potraw, np. do jarzyn. Niestety, nasz mały lubi tylko mielone kotleciki, banany, pomarańcze i oranżadę. Czasami zje jeszcze kawałek białego pieczywa czy parę łyżeczek groszku. I niczego więcej nie tknie”.

To jest już wyjątkowo poważna sytuacja, ale i w takim wypadku nie stosujemy przymusu. Niech mały dostaje pokrajanego banana i kawałek pieczywa (wskazane jest pieczywo specjalne z dodatkiem wartościowych składników) na śniadanie: kotleta mielonego, 2 łyżeczki groszku i pomarańczę na obiad: kromkę specjalnego pieczywa i jeszcze raz banana – na kolację. Gdy poprosi o jakąś dokładkę, niech ją oczywiście dostanie. Niech jada spokojnie dowolne ilości tych kilku ulubionych potraw, różnie zestawianych ze sobą, natomiast stanowczo trzeba ograniczyć picie oranżady. Ciągłe wlewanie do żołądka słodkich napojów odbiera dziecku resztkę apetytu na bardziej wartościowe jedzenie.

Gdy po upływie jakiegoś czasu – może to trwać i dwa miesiące – mały zaczyna chętnie zasiadać do posiłków, można spróbować dodać parę łyżeczek (nie więcej) jakiejś nowej potrawy, na którą swego czasu nie grymasił – nie może to być nic znienawidzonego. Należy ją podać bez słowa i powstrzymać się od komentarzy, choćby pozostała nie tknięta. Po paru tygodniach można ją powtórzyć znowu, a w tym czasie spróbować czegoś innego. Jak szybko uda się rozszerzyć jadłospis będzie zależało od tego, w jakim tempie powraca łaknienie i jak są przyjmowane kolejne urozmaicenia posiłków.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>