Dbajmy o dobrą atmosferę podczas posiłków

Czy istnieje groźba dla zdrowia? Pamiętajcie, że dzieci rodzą się wyposażone we wspaniały mechanizm podpowiadający im, ile jedzenia i jakiego potrzebują do normalnego wzrostu i rozwoju. Niezwykle rzadko spotyka się przypadki niedożywienia, niedoborów witaminowych i chorób infekcyjnych, których pierwotną przyczyną byłby brak łaknienia. Nawyki jedzeniowe dziecka powinny być oczywiście omówione podczas każdej kontroli lekarskiej.

Dbajmy o dobrą atmosferę podczas posiłków. Doraźne szukanie różnych sposobów skłonienia dziecka do zjedzenia posiłku nie rozwiązuje sprawy. Chodzi o to, żeby miało naturalny apetyt i polubiło jedzenie.

Starannie unikajcie mówienia o jedzeniu, czy to w formie gróźb czy zachęty. Nie radzę chwalić małej za to, że zjadła wyjątkowo dużo, ani okazywać rozczarowania, gdy jest odwrotnie. Stopniowo przyzwyczaicie się nie poświęcać temu aż tyle uwagi, a to będzie już ogromny postęp. Nie czując nacisków, mała zacznie sama przypominać sobie, że jest głodna.

Spotkacie się niejednokrotnie z radami: „Trzeba bez słowa postawić talerz przed dzieckiem i zabrać go po 30 minutach, bez względu na to, ile zostało zjedzone. Aż do następnego posiłku nie wolno dać nic do jedzenia”. To dobra metoda i da wyniki przy pełnej samokontroli rodziców. Da wyniki, jeżeli rzeczywiście zdobędą się na nieokazywanie troski i niepokoju, jeżeli stać ich będzie na uśmiech na twarzy. W praktyce wygląda to często tak, że matka z trzaskiem podstawia dziecku pod nos talerz z obiadem, obwieszczając ponuro: „Jak za pół godziny nie będzie zjedzone, zabiorę talerz i nie dostaniesz nic a nic aż do kolacji”. Następnie staje nad dzieckiem, wpatrując się w nie ponuro. Pod wpływem gróźb rośnie w dziecku zawziętość, a znikają resztki apetytu. A uparte dziecko wygra z rodzicami każdą batalię o jedzenie.

Na pewno nie zależy wam na tym, żeby mała uznała się za pokonaną w wyniku zastosowania przemocy czy gróźb i zjadła w końcu obiad. Chodzi o to, żeby jadła z własnej i nieprzymuszonej woli, żeby ślinka napływała jej do ust na widok talerza na stole, żeby nie mogła doczekać się pierwszej łyżki.

Aby do tego doszło, przez pierwsze 2 lub 3 miesiące wybierajcie te potrawy, które mała najbardziej lubi (starając się w miarę możliwości o utrzymanie przy tym prawidłowej diety) i całkowicie wykreślcie z jadłospisu te pozycje, do których czuje żywiołową niechęć.

Gdy problem z jedzeniem nie urósł jeszcze do poważnych rozmiarów, gdy niechęć dziecka dotyczy tylko wybranych potraw, zaś wszystkie inne je na ogół dobrze, przeczytajcie punkty 488 – 498. Wyjaśniam w nich, jak pewne produkty można z powodzeniem zastępować innymi do czasu, aż apetyt u dziecka wyrówna się, aż zniknie podejrzenie i nerwicowe nastawienie do jedzenia.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>